O zdradzie małżeńskiej

Romans czy tylko flirt

Zaczynała się wiosna, było jeszcze chłodno, Magda, trzydziestoparolatka szła z córką w spacerówce przez przejście dla pieszych. Minęła wysokiego faceta w oliwkowej parce i z zielonymi oczami. „Widziałam, że mnie zobaczył”. To ostatnie słowo okazało się sednem ich znajomości. Od tej pory Magda i nieznajomy zaczęli się za sobą rozglądać, celować, żeby godzina, o której oboje odprowadzają dzieci do żłobka zgadzała się. Łukasz, bo tak miał na imię, któregoś dnia do niej napisał. W sieci odnalazł  jej adres mailowy. Niby nic takiego, podzielił się jakimś swoim przemyśleniem. Od tej pory korespondowali codziennie. Żartowali, wymieniali linkami do teledysków, obrazków na Pintereście. W Magdę na nowo wstąpiła radość życia. Z Łukaszem rozmawiała tak, jak od dawna już nie rozmawiała z mężem.

Jeśli chodzi o męża, Grzegorza, to, szczerze mówiąc, niewiele mieli ostatnio tematów. Magda była rozżalona, że tak mało pomaga jej przy dzieciach. Może to dlatego, że ona, jako perfekcjonistka wszystko wzięła na siebie? Tak bardzo chciała się sprawdzić jako mama i wzorowa żona, że gotowanie, sprzątanie, prasowanie i sprawy dzieci sprawiły, iż zupełnie nie miała czasu na kontakty z przyjaciółmi, książki, twórczość, nawet na odpoczynek. Liczyła, że mąż ją doceni, pochwali, jednak to nie nadchodziło. Była zmęczona, smutna, nieatrakcyjna dla siebie i jakby wypłowiała. Tamto spojrzenie Łukasza sprawiło, że poczuła się kobieca. Tak właśnie w kontakcie z nim odbierała siebie – jako atrakcyjną fizycznie i osobowościowo.

Minęły trzy miesiące. Magda i Łukasz nigdy nie przekroczyli  granicy kontaktu fizycznego, nie umawiali się też ze sobą. A jednak było między nimi mnóstwo seksualnego napięcia. Łukasz powiedział jej, że się zakochał i, że ostatni raz czuł się tak w liceum. Magda rozkwitła na nowo, wróciła do malowania. Któregoś wieczoru zostawiła otwartą skrzynkę mailową na swoim komputerze. Grzegorz zaczął ją przeglądać. Choć Magda na bieżąco kasowała ich korespondencję, to pech chciał, że właśnie przyszedł mail od Łukasza z długą historią wiadomości w wątku. W domu zaczęło się piekło. Grzegorz szalał z bólu. Czuł się zdradzony, oszukany, nie chciał wierzyć, że nie doszło do seksu. Nie rozumiał dlaczego żona zwierza się obcemu mężczyźnie z przeżyć, o których on nie ma pojęcia.

Zapewne wiele osób zastanowi się czy opisana historia dotyczy romansu, może tylko niewinnego flirtu? Zdaniem Esther Perel, psychoterapeutki par specjalizującej się w temacie zdrady małżeńskiej, o romansie możemy mówić kiedy relacja między dwiema osobami spełnia trzy kryteria – jest tajna, tj. ukrywana przed stałym partnerem; cechuje ją seksualna alchemia, czyli wzajemny bardzo silny pociąg erotyczny oraz emocjonalne zaangażowanie.

Powody dla których Magda zaangażowała się w romans z Łukaszem są charakterystyczne dla wielu osób, które zdradzają. Obok spraw związanych z erozją bliskości małżeńskiej, poczuciem pustki i samotności, ważna jest także możliwość odbicia się w oczach drugiej osoby. Esther Perel pisze: „Czasami, gdy poszukujemy spojrzenia innej osoby, nie od naszego partnera się odwracamy, lecz od tego, kim się staliśmy. Szukamy nie tyle nowego kochanka, ile innej wersji samych siebie”. Magdzie z powodów osobowościowych związanych z historią rodzinną trudno było w małżeństwie pozostać sobą, bardzo chciała sprostać oczekiwaniom, zasłużyć na uznanie. Z czasem jej, wypełnione wyłącznie obowiązkami, życie całkiem straciło kolor, za co obwiniała męża i dystansowała się od niego. A on odwzajemniał się brakiem zainteresowania nią.

Gdy wyniku kryzysu małżeńskiego Magda zgłosiła się na psychoterapię pracowałyśmy nad jej poczuciem własnej wartości, umiejętnością zaspokajania potrzeb i utrzymywaniem autonomii w relacji z mężem. Choć para nie poszła na terapię małżeńską, dużo rozmawiała o tym, co się stało. W wyniku tych rozmów Magda i jej mąż lepiej rozdysponowali opiekę nad dziećmi, postarali się o cotygodniowe randki. Myślę, że Grzegorz raczej nie zapomni bólu, którego doznał dowiedziawszy się o romansie żony. Z drugiej strony szok, który towarzyszył ujawnieniu prawdy wytrącił ich oboje z kolein, którymi podążali oboje ku coraz większemu małżeńskiemu nieszczęściu.

Życie po zdradzie

Co ciekawe większość osób deklaruje, że jeśli zostałaby zdradzona przez partnera, to chciałaby się o tym dowiedzieć, a jednocześnie gdyby jej samej przytrafiła się niewierność, to nie przyznałaby się do tego.

Ujawnienie zdrady niejednokrotnie zachodzi tak jak u Magdy i Grzegorza, dzięki technologii. Wiedzeni niewyjaśnionym lękiem siadamy do komputera partnera, odblokowujemy jego smartfona, czy podkładamy dyskretnego pen drive’a dyktafon z funkcją nagrywania przez czternaście godzin i uruchamiającego się na dźwięk. Wpadamy na ślad konwersacji, rozmowy, a potem odkrywamy całą historię miłosną, o której nie mieliśmy pojęcia i która toczyła się równolegle do naszego wspólnego życia. Intymne szczegóły tych dialogów, zapadają w serce i pamięć. Wdzierają się w naszą świadomość we flash backach w ciągu dnia i powracają w snach. Zapisane cyfrowo dowody niewierności zdecydowanie nie służą zdradzonym. Wprawdzie łatwiej dzięki nim udowodnić niewierność, ale trudniej ją zapomnieć.

Ujawniona zdrada burzy poczucie bezpieczeństwa i kontroli, bo nagle się okazuje, że żyliśmy, czasem przez wiele lat, nie mając pojęcia o otaczającej rzeczywistości. Podważa także poczucie własnej wartości, ważności, bo w odróżnieniu od ludzi żyjących w innych czasach i kulturach pobieramy się z miłości, a nie z rozsądku. Wybrana przez nas osoba ma być najbliższym przyjacielem, kochankiem, obrońcą. Ma nas znać, pomagać rozwijać skrzydła i chcieć dla nas jak najlepiej. Jeśli zdradza, to łatwo pomyśleć, że gardzi tym wszystkim i mieć wątpliwość, czy nie ma racji.

Dla części par zdrada jest doświadczeniem kończącym związek, ostatecznym powodem rozstania. Inne, choć z różnych powodów (często dla dzieci) zdecydują się ze sobą zostać, będą ciągle orbitować wokół tego tematu, wypominać go i przywoływać w kłótniach. Jeszcze innym, często przy pomocy terapeuty par, uda się wyjść ponad to doświadczenie, zrozumieć je, wyciągnąć wnioski i wejść na nowy, nieznany dotąd, poziom bliskości. W psychologii w takim kontekście używa się określenia wzrost posttraumatyczny – w wyniku bardzo trudnego przeżycia osiągamy coś, czego w inny sposób nie moglibyśmy zdobyć.

To normalne, że partner, który został zdradzony przeżywa wściekłość, rozpacz i przerażenie. Musi mieć przestrzeń, żeby te emocje wyrazić, a osoba, która jest winna niewierności, powinna je ze skruchą przyjąć. Pojawią się też pytania. Odpowiedzi na pytania o szczegóły (jak dokładnie, gdzie, ile razy), mogą wtórnie traumatyzować osobę zdradzoną i w miarę możliwości trzeba je przekształcać w pytania o motywy (dlaczego, po co), żeby lepiej zrozumieć zaspokojenia jakich potrzeb poszukiwała strona zdradzająca.

 

Umów się na terapię!

close
Potrzebujesz więcej
informacji?
Oddzwonię do Ciebie!


* Twój numer telefonu nie będzie wykorzystany w celach marketingowych
lub przekazany dalej. Wyłącznie oddzwaniamy na podany numer telefonu.
Zostaw numer
oddzwonimy!
Rejestracja
Wyślij zapytanie
na interesujący Cię temat...

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Vertimed, Bronikowskiego 55, 02-796 Warszawa w celach marketingowych oraz dla prawidłowej realizacji usługi "umów wizytę".