Jak codzienne zażywanie „tabletki z medytacją” może zmienić Twoje ciało i umysł?

Leżę w łóżku, dopiero co się obudziłam. Czuję, jak boli mnie całe ciało: bolą mnie mięśnie pleców, nogi i ręce. Za chwilę zabrzmi drugi gong, sygnalizujący start medytacji. Ten pierwszy, na pobudkę, zadzwonił już 10 minut temu. Wstaję powoli z łóżka, korzystam z toalety i zalewam sobie twarz zimną wodą. Osuszam ręce, biorę pod pachę matę do medytacji oraz stoper. Nie muszę się przebierać, codziennie wieczorem po kąpieli zakładam na siebie świeże ubranie, w którym medytuję kolejnego dnia. Wychodzę z pokoju i idę do świątynnej biblioteki. Jest równo 4 nad ranem, idąc do biblioteki słyszę drugi gong. Zaczynam praktykę. Najpierw chodzę, potem siedzę. I tak na zmianę, w sesjach trwających godzinę każda. Medytuję cały dzień, z dwoma przerwami na posiłki, grabienie liści, posprzątanie pokoju i pranie. W końcu wybija 22:00. Udaje się z powrotem do pokoju. Biorę prysznic, kładę się spać.

Tak wspominam moje pierwsze w życiu odosobnienie medytacji Vipassana w Tajlandii. W świątyni Vat Ram Poeng spędziłam 3 tygodnie. To czego tam doświadczyłam zmieniło moje życie. Oprócz tego, że po odosobnieniu poczułam wymierną zmianę w moim ciele i umyśle, zapragnęłam wtedy dzielić się tym doświadczeniem z innymi. Te dwa skrzydła poniosły mnie aż do miejsca, z którego piszę ten tekst. Jestem w moim mieszkaniu, mam tytuł nauczycielki MBSR (Mindfulness Based Stress Reduction) i wykonuję moją pracę marzeń – uczę medytacji uważności.

Kiedy wróciłam do Polski po odosobnieniu w Tajlandii, jeszcze nie do końca rozumiałam co się ze mną zadziało w trakcie tych kilku tygodni, ale czułam się trochę tak, jakbym zażyła tabletkę na poprawę nastroju. Aby utrzymać ten stan, regularnie medytowałam. Jednocześnie moje rozważania krążyły wokół pytania, w jaki sposób dzielić się moim doświadczeniem z innymi? Szukając odpowiedzi trafiłam na nurt mindfulness (w języku polskim: uważność). Poczułam, że to jest właśnie to, czego szukałam.

Mindfulness jest wysokiej jakości uwagą, którą kierujemy świadomie oraz intencjonalnie na bieżącą chwilę i dodatkowo robimy to w sposób nie osądzający i nie wartościujący. To definicja, którą wypracował Jon Kabat Zinn, założyciel całego nurtu świeckiego mindfulness. Stworzył on również, razem ze współpracownikami z ośrodka uniwersyteckiego w Massachusetts, najpopularniejszy aktualnie na świecie program służący rozwojowi uważności: MBSR czyli Mindfulness Based Stress Reduction (w języku polskim: Program Redukcji Stresu metodą Uważności). Jon Kabat Zinn, który jest z wykształcenia neurobiologiem oraz praktykującym buddystą, niejako „wyjął” medytację z religii buddystycznej i przeniósł do kontekstu naukowego. W drodze licznych badań udowodnił, że praktyka uważności, czyli trenowanie naszego umysły w intencjonalnym kierowaniu uwagi na chwilę bieżącą bez osądzania, może mieć pozytywny wpływ na procesy fizyczne w ciele człowieka, wpływać na niektóre struktury mózgu oraz być pomocna np. w radzeniu sobie ze stresem. Dzieje się to poprzez naukę rozpoznawania własnych myśli, emocji oraz doznań fizycznych oraz akceptowanie ich takimi, jakie są – bez identyfikowania się z nimi, oceniania ich i prób modyfikacji.

W powyższej definicji zawiera się również moja zmiana, która wciąż zachodzi w moim ciele. Dzięki intencjonalnemu kierowaniu uwagi podczas medytacji na oddech lub do poszczególnych części ciała czy też utrzymywaniu jej na ruchu stóp podczas chodzenia, ćwiczę mój „mięsień” uważności, co pomaga mi przezwyciężać codzienne trudności.

Jakie mogą być dobre efekty ćwiczenia swojego „mięśnia” uważności? Dziś znamy szereg badań nad medytacją, pochodzących nie tylko z Stanów Zjednoczonych, ale przeprowadzonych również w Polsce. Jednym ze źródeł jest Centrum Badań Stosowanych nad Zachowaniami Zdrowotnymi i Zdrowiem w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej we Wrocławiu. „Badania dowodzą, że metoda mindfulness jest skuteczna w obniżaniu poziomu stresu, lęku, poprawianiu nastroju oraz w leczeniu wielu zaburzeń, np. depresji, zaburzeń lękowych, zaburzeń odżywiania (anoreksja, bulimia). Są również prace potwierdzające pozytywny wpływ stosowania mindfulness w radzeniu sobie z bólem przewlekłym” – podsumowuje Karolina Zarychta z Centrum Badań we Wrocławiu. Inny zbiór badań wskazuje na pozytywny wpływ medytacji uważności na zmniejszenie poziomu stresu oraz na pochodne od stresu choroby autoimmunologiczne.

Do cech wyrabianych przez uważność należą między innymi: tolerancja emocjonalna, spostrzegawczość, samorefleksja, współczucie, zdolność wyciszania zamętu umysłu, wolność od osądzania siebie, postawa akceptacji.

Interesujące jest również to, co zauważają absolwenci moim kursów MBSR. Tych kilka refleksji pochodzi z formularzy, które wypełniają uczestnicy po 8 tygodniach regularnego medytowania:

  • „Nadal doświadczam sytuacji stresowych, ale lepiej na nie reaguje. Nie działam impulsywnie, daję sobie czas na przemyślenie, co chcę zrobić.”
  • „Widzę, słyszę, czuję więcej i głębiej. Jestem spokojniejsza. Uważniej dobieram słowa. Mam lepszą koncentrację.”
  • „Ostatnie 8 tygodni praktyki pozwoliło mi odnaleźć siebie. Przekonałam się, że jestem w stanie wygospodarować czas na codzienną praktykę. Korzyści jakie ona mi dała to większy spokój wewnętrzny, poczucie równowagi i kontakt ze sobą, swoimi emocjami. Cieszę się, że wyruszyłam w tę podróż.”
  • „Kurs MBSR był czasem niezwykłej i wielowymiarowej podróży w głąb siebie.”

Moja osobista podróż w głąb siebie wciąż trwa, dzięki codziennej medytacji poprawia się jakość mojego życia. Mam również przekonanie, że moja osobista praktyka ma wpływ na innych, a słowa Mahatmy Gandhi „bądź zmianą, która pragniesz ujrzeć w świecie”, które od dawna są moją inspiracją, nabierają mocy. Mam wielkie szczęście być nauczycielką MBSR i jeśli ten tekst Cię zaciekawił, zapraszam do dołączenia do kolejnego kursu MBSR, który rozpocznie swoją niepowtarzalną podróż już 15 maja.

Facebook
Twitter
LinkedIn
Telegram
Masz pytanie? Napisz do nas