Emocje w czasach zarazy

Kiedy kilka dni temu otrzymałem propozycje napisania kilku słów o tym jak sobie radzić w obecnej sytuacji poczułem bezsilność…

Tak, bezsilność…

Sam przecież stanąłem twarzą w twarz z lękiem o zdrowie własne i moich bliskich, z lękiem o przyszłość i z myślą jak to dalej będzie…Z dnia na dzień czułem, że czas powoli się zatrzymuje. Zacząłem nawet zastanawiać się co mądrego mogę teraz napisać skoro sam się boję.

I pozwoliłem sobie na ten chwilowy strach i chaos, a  gdy tylko emocje opadły postanowiłem wylać morze atramentu.

Gdyby miesiąc temu ktoś powiedział nam w jakiej będziemy sytuacji z pewnością nie uwierzylibyśmy mu. Słuchaliśmy o doniesieniach z Chin z przekonaniem, że nas to nie do tyczy, że Chiny to jednak daleki kraj, a my jesteśmy bezpieczni. Żyliśmy dalej w swoim tempie, wypełniając własne obowiązki, ciesząc się totalną wolnością, czekając na nadejście upragnionej wiosny. Nagle stało się. Musieliśmy się zatrzymać. To co dla wielu z nas było tak trudne w codziennej gonitwie dziś jest przymusem.

Minęło już kilkanaście dni odkąd żyjemy w kwarantannie.

Dziś chciałbym każdego z Was zapytać : Jak się czujesz?

A raczej : CO TERAZ CZUJESZ?

Czego właśnie teraz POTRZEBUJESZ?

Jesteś już zmęczony ilością doniesień na temat wirusa? Zirytowany wiadomościami  w Internecie i telewizji? Znużony nieustającymi rozmowami przez telefon ze znajomymi i rodziną? I w końcu zły na przymus zastania w domu?

Pojawiające się w tej sytuacji wyczerpanie jest całkowicie normalne.

Ważne jest, by nie weszło w stan chroniczny. Jest to szczególnie niebezpieczne dla naszego zdrowia psychicznego i fizycznego. Kiedy jesteśmy bombardowani natłokiem informacji i to szczególnie tych trudnych informacji,  kortyzol i adrenalina zaczynają szaleć w naszym organizmie. Wchodzimy w stan ciągłej gotowości do walki. Naprężają się mięśnie, przyspiesza tętno, zwalnia nasz metabolizm, oddychamy coraz płyciej, zużywamy bardzo dużo energii.

Najgorsze jest to, że ostatnie dni powodowały stan CIĄGŁEGO ZAGROŻENIA tzn. czuliśmy napięcie, ale nie mogliśmy zareagować, odreagować, spalić nadmiaru kortyzolu i adrenaliny.

To czysta fizjologia stresu.

Pamiętaj stres jest naturalną reakcją naszego organizmu, jednak jest korzystny tylko wtedy, gdy jest krótkotrwały. Wówczas pełni on funkcję mobilizującą, pozwalającą nam działać, uciekać, podejmować wyzwania. Spinamy się by chwilę później zareagować.

Permanentne odczuwanie stresu prowadzi do całkowitego wyczerpania organizmu, powstawania chorób psychosomatycznych oraz zaburzeń emocjonalnych.

Nie przypuszczałem, że temat odporności psychicznej, który tak często podejmowaliśmy na naszych spotkaniach okaże się nam tak bardzo potrzebny.

Myślę teraz o moich pacjentach, z którymi aktualnie kontaktuje się online, o uczestnikach moich warsztatów z radzenia sobie ze stresem i zarządzania emocjami.

TO CO ZROBISZ DLA SIEBIE DZIŚ I KAŻDEGO KOLEJNEGO DNIA, DA DOBRE OWOCE W PRZYSZŁOŚCI.

Zachęcam ZADBAJ O SIEBIE.

Dlaczego? Odporność psychiczna to nie jest coś co buduje się w kilka chwil.  Będąc w stanie wyczerpania emocjonalnego z trudem powrócimy do pracy i obowiązków po zakończeniu kwarantanny. Nasza psychika to bardo delikatna struktura, która w czasach „huraganu” może być zachwiana, co w przyszłości niesie przykre konsekwencje.

A przecież – prędzej czy później czeka nas powrót do codzienności.

Zastanawiam się jaka ona będzie? Czego będziemy potrzebować by bez lęku i nadmiernego wyczerpania psycho-fizycznego dalej funkcjonować.

Jedno jest pewne – BUDOWANIE TRWAŁEJ ODPORNOŚCI PSYCHICZNEJ, łatwość radzenie sobie ze stresem to umiejętności, których jeszcze bardziej będziemy potrzebować.

 

Zapraszam Cię zatem to krótkiego ZATRZYMANIA SIĘ. Zapraszam cię do świadomej refleksji, do zadbania o siebie.

1.Nie bój się bać.

Strach jest normalną reakcją w czasie zagrożenia.

Pozwól sobie na cały szereg emocji, które przepływają przez Twoje ciało.

Nie bój się ich. Nie walcz z nimi. Nie zaprzeczaj im.

Tak, dziś powiedz sobie : ZGADZAM SIĘ NA TO CO ZE MNĄ SIĘ DZIEJE.

NAWET JEŚLI SIĘ BOJĘ, TO PRZYJMUJĘ TO Z ŁAGODNOŚCIĄ I AKCEPTACJĄ.

2.Nie zaprzeczaj emocjom.

Nie staraj się ich szybko pozbywać – sięgając np. po alkohol czy inne substancje psychoaktywne.

Po prostu powiedz sobie : JESTEM. CZUJĘ. W OBECNEJ SYTUACJI W PEŁNI AKCEPTUJĘ TO CO SIĘ ZE MNĄ DZIEJE.

3.Nie wpadaj w panikę.

Duża ilość spekulacji na temat wirusa wywołała w ludziach lęk i doprowadziła do chaotycznego działania. Niektórzy zaczęli gromadzić nawet duże zapasy żywności i chemii.

Nie twórz czarnych scenariuszy, nie wpadaj w panikę.

Oceniaj sytuację realnie. Bądź tu i teraz.

Pamiętaj, że jeśli wpadasz w panikę i podsycasz czarne myśli, to cały czas wprowadzasz siebie w stan nadmiernego pobudzenia, który bardzo szybko doprowadzi do stanu wyczerpania.

4.Daj sobie czas.

Wielu z nas stanęło bardzo realnie, oko w oko z lękiem o zdrowie, przyszłość, o sytuację zawodową i ekonomiczną.

Daj sobie czas. Nie podejmuj zbyt szybko pochopnych decyzji.

Ważne sprawy potrzebują namysłu.

Jeśli już musisz podjąć ważne i warzące decyzje, pozwól sobie na kontakt z innymi ludźmi, którzy mogą być dla Ciebie realnym wsparciem w tej sytuacji.

Zatrzymaj się. Oddychaj.

Jeśli czujesz, że masz już dość to bardzo świadomie powiedz sobie STOP.

Zaproś siebie samego do przestrzeni ciszy.

Wyłącz na chwilę telefon. Usiądź lub połóż się. wygodnie.

Skup tylko uwagę na oddechu.

Poczuj jak z minuty na minutę Twój spięty brzuch rozluźnia się.

Spróbuj po prostu spokojnie, w swoim tempie głęboko oddychać.

Wdech bierz nosem i ustami a wydech już tylko ustami.

Nawet jeśli wiele myśli będzie chciało się przebić do Twojej głowy, nie oceniaj tego.

Daj sobie każdego dnia kilka minut takiego całkowitego wyłączenia się, odcięcia się od wszelkich bodźców, skupienia tylko na oddechu.

Pamiętaj, oddech to jedno z lepszych, wciąż nie docenianych narzędzi terapeutycznych do pracy z zestresowanym ciałem i umysłem.

 

Zastosuj prostą wizualizację do oddechu , o którym wcześniej pisałem.

Kiedy znajdziesz czas na ten kilkuminutowy STOP w ciągu dnia, połóż się lub usiądź wygodnie. Oddychaj, zamknij oczy i wyobraź sobie ( przypomnij) takie miejsce, w którym ostatnio czułeś się głęboko zrelaksowany lub spokojny.

Być może będzie to na szlaku górskim, w lesie lub gdzieś nad brzegiem morza…

Po prostu przenieś się TAM myślami i pozwól sobie,  by na kilka minut zanurzyć się w tym miejscu i poczuć jego kojącą energie.

Tak, celowo, przenieś się myślami tam, oddychaj energią tego miejsca i poczuj jak spokój wlewa się w Twoje serce.

 

Jeśli masz  doświadczenie w medytacji – medytuj.

Spróbuj na chwilę totalnie wyłączyć myślenie, by poczuć  swoje miejsce we wszechświecie.

Usłysz siebie.

Prawdopodobnie kwarantanna wyzwoliła w Tobie cały szereg myśli odnośnie tego jak do tej pory funkcjonowałeś.

Nie bój się zbliżyć do głosu swojego serca.

Nie bój się dokonać zmiany pewnych wartości.

Pomyśl o tym, o naprawdę jest dla Ciebie ważne. Jak chcesz dalej żyć? Na co chcesz otworzyć swoje serce, co chcesz z niego wyrzucić?

Tak, teraz jest ten moment , gdy nasza dusza może w końcu nas „dogonić”.

I nagle zdajesz sobie sprawę, że od wielu lat wszystko było ważniejsze od Ciebie.

Masz czas. Zwolnij i nie wpadaj w wir chaotycznych rozmów telefonicznych, gdzie głównym tematem będzie wymiana bieżących informacji. Skontaktuj się z kimś, z kim czujesz się dobrze i bezpiecznie. Obdarujcie siebie czułością, delikatnością i wyrozumiałością.

Zadbaj o swoje ciało.

Nie zajadaj i nie zapijaj emocji i lęku.

Posłuchaj swojego ciała co ono chce Ci dziś powiedzieć, czego TAK NAPRAWDĘ potrzebuje.

Zrób dla swojego organizmu coś dobrego, ale ważne ZRÓB TO ŚWIADOMIE i z intencją dania mu chwili głębokiego relaksu I WYTCHNIENIA.

Trudne momenty przeważnie wyzwalają w nas ukryte pokłady myśli i emocji. Budzą w nas nasze demony. W sytuacjach granicznych może także obudzić się w nas coś bardzo ważnego, szczególnego. Nie przegapmy tej chwili.

Na koniec chcę Ciebie zostawić z pewną duchową  przypowieścią.

 

Pewien stary Indianin Cherokee nauczał swoje wnuki. Powiedział im tak:

– Wewnątrz mnie odbywa się walka. To straszna walka.

Walczą dwa wilki: jeden reprezentuje strach, złość, zazdrość, smutek, żal, chciwość, arogancję, użalanie się nad sobą, poczucie winy, urazę, poczucie niższości, kłamstwa, fałszywą dumę i poczucie wyższości.

Drugi to radość, zadowolenie, zgoda, pokój, miłość, nadzieja, akceptacja, chęć zrozumienia, hojność, prawda, życzliwość, współczucie i wiara.

Taka sama walka odbywa się wewnątrz was i każdej innej osoby.

Dzieci myślały o tym przez chwilę, po czym jedno z nich zapytało:

– Dziadku, a który wilk wygra?

– Ten, którego nakarmisz – odpowiedział stary Indianin.

 

Maciej Ścibor – psychoterapeuta psychodynamiczny. Ukończył studia specjalistyczne z zaburzeń psychosomatycznych, somatomorficznych oraz z pracy nad ciałem.

 

close
Potrzebujesz więcej
informacji?
Oddzwonię do Ciebie!


* Twój numer telefonu nie będzie wykorzystany w celach marketingowych
lub przekazany dalej. Wyłącznie oddzwaniamy na podany numer telefonu.
Zostaw numer
oddzwonimy!
Rejestracja
Wyślij zapytanie
na interesujący Cię temat...

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Vertimed, Bronikowskiego 55, 02-796 Warszawa w celach marketingowych oraz dla prawidłowej realizacji usługi "umów wizytę".